Jego gra na pianinie była wręcz niezwykła — to mistrzostwo, jakie osiąga tylko prawdziwy wirtuoz, oddające pasję, intensywność i monumentalność muzyki zespołu Queen. Każda nuta podnosiła mój śpiew, sprawiając, że czułem się, jakbym występował u boku artysty światowej klasy.
Wraz z rozwojem utworu — od rockowych riffów po operowe partie i potężne ballady — energia w sali stawała się elektryzująca. Nawet goście restauracji przestali jeść, całkowicie pochłonięci improwizowanym występem przed nimi.
Atmosfera osiągnęła szczyt w operowym kulminacyjnym momencie. Dałem z siebie wszystko, by dorównać skali utworu, podczas gdy on grał z nieustającym entuzjazmem. Wkrótce cała restauracja dała się porwać chwili, klaszcząc w rytm muzyki. Jego niesamowita gra na pianinie zdominowała przestrzeń, tworząc wrażenie pełnoprawnego koncertu na żywo.